KOMENTARZ NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA I Niedziela Adwentu – 27 listopada 2011 r.




Rozpoczynamy Adwent – okres przygotowania do uroczystości Bożego Narodzenia, w którym pragniemy rozważać misterium przyjścia na świat Jezusa Chrystusa, naszego Pana i Zbawiciela. To czas przygotowania do lepszego, pełniejszego przeżycia nadchodzącej celebracji Wcielenia Syna Bożego.

Wezwanie do czuwania, które usłyszymy w dzisiejszej Ewangelii, ma nas zachęcić do tego, aby ten czas wykorzystać na refleksję nad miłością Boga do człowieka i przemianę naszych serc. Jednakże kontekst tego wezwania kieruje nasze myśli i uwagę na inne przyjście, to, które dokona się na końcu czasu. Możemy zatem cieszyć się, że przeżywany każdego roku Adwent uczy nas postawy czujności, gotowości na ostateczne przyjście Chrystusa.

W Ewangeliach i pismach apostolskich bardzo często czytamy słowa wzywające do postawy czujności, ponieważ jest ona postawą charakterystyczną dla uczniów Chrystusa.

Na czym polega czuwanie najlepiej pokazał nam sam Jezus, kiedy w godzinie próby czuwał w ogrodzie Getsemani. Zatem, tak jak Jezus nie możemy ulec zmożeniu snem. Nie możemy dać się ogarnąć mrokom nocy. Mamy trwać na modlitwie.

W Biblii noc utożsamiana jest ze złem, sen zaś oznacza bezradność i brak możliwości reagowania na rozgrywające się wokół nas wydarzenia. Doskonale zdajemy sobie sprawę, jak wiele zła otacza dziś każdego ucznia Chrystusa, jak gęsty jest mrok spowijający nasze życie, jak wiele zagrożeń towarzyszy podejmowanym przez nas decyzjom. Wezwanie do czujności jest również przestrogą, abyśmy nie ulegli pokusie i nie poddali się niewoli zła.

„Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! – poucza nas św. Piotr – Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący, krąży szukając, kogo pożreć” (1 P 5,8).

ks.dr Waldemar R. Macko

KOMENTARZ NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA XXXIV Niedziela Zwykła – 20 listopada 2011 r. Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata




Dzisiejsza Ewangelia doskonale ukazuje treść przeżywanej w ostatnią niedzielę roku liturgicznego uroczystości Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata – Pana i Stwórcy wszelkiego stworzenia.

Przyjście Chrystusa w chwale na zakończenie świata związane jest z sądem ostatecznym. Ostatecznym, ponieważ nie będzie już żadnej możliwości apelacji czy odwołania. Nie będzie możliwości zmiany czegokolwiek. W sposób jednoznaczny zostaną oddzieleni jedni ludzie od drugich, tak jak owce od kozłów. W sposób ostateczny zostanie oddzielone dobro od zła, prawda od fałszu, bez kompromisów i różnych odcieni szarości.

Jedynym kryterium osądu będzie realizacja przykazania miłości. Nie oznacza to jednak, że inne przykazania nie są ważne. Jezus pokazuje jedynie doniosłość i nadrzędność przykazania miłości i przypomina, że to ono jest podstawą wszystkich innych przykazań. Tak zatriumfuje sprawiedliwość, a wszelkie dobro zostanie w pełni wynagrodzone.

Perspektywa takiej sprawiedliwości budzi nadzieję, że warto podejmować wysiłek, że warto się trudzić, pomimo przeciwności i braku zrozumienia ze strony innych osób, mimo że wielokrotnie odnosimy wrażenie, iż nasze wysiłki idą na marne.

Przykłady, którymi posługuje się Jezus, dokonując sądu, przypominają nam prawdę, iż miłość nie jest jakimś abstrakcyjnym stanem ducha, lecz postawą wyrażającą się w konkretnym działaniu, które weryfikuje się w relacjach z naszymi bliźnimi.

ks.dr Waldemar R. Macko

 

XXXIII Niedziela Zwykła – 13 listopada 2011 r.



KOMENTARZ NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA


XXXIII Niedziela Zwykła – 13 listopada 2011 r.

Temat sądu ostatecznego od zawsze frapuje umysły ludzkie. Często stawiamy sobie pytanie, jak on będzie wyglądał? Dzisiejsza Ewangelia wprowadza nas w tę problematykę.

Przypowieść o talentach, stanowiąca integralną część „Mowy eschatologicznej” Jezusa – nauczania o końcu czasu, w sposób obrazowy, a więc czytelny dla naszego sposobu postrzegania i rozumowania, przedstawia rzeczywistość, która należy już do innego porządku.

Przedstawione w przypowieści osoby: właściciel i jego poddani odzwierciedlają relacje ludzi do Boga. To Bóg jest Stwórcą i Panem wszechświata, który przekazał swoje dzieło w zarząd człowiekowi.

Ten akt ze strony Boga jest swoistego rodzaju zaproszeniem człowieka do współpracy w dziele przemiany i doskonalenia doczesnego porządku.

Każdy człowiek został obdarowany najpierw tym, co najcenniejsze: darem życia, a później wieloma innymi darami i łaskami, w porządku stworzenia i zbawienia, a więc darami koniecznymi do osobowego rozwoju i zbawienia. Ktoś otrzymał więcej, a ktoś inny mniej – każdy na miarę swoich możliwości, tak jak słudzy z przypowieści. W ostatecznym rozrachunku nie jest istotne, ile kto posiada. Ważne jest, co z powierzonym mu dobrem uczynił?

To pytanie każe zastanowić się nad postawą trzeciego sługi, który otrzymawszy jeden talent, ze strachu zakopał go w ziemi. Czy zatem Boga należy się bać?

Bojaźń Boża jest postawą człowieka wobec swojego Stwórcy, w której uznaje on majestat Boga, Jego wszechmoc i potęgę, a zarazem swoją ograniczoność i zależność. Bać się należy raczej konsekwencji tego, co czynimy z własnym życiem i powierzonymi nam dobrami.

ks.dr Waldemar R. Macko

 

KOMENTARZ NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA XXXII Niedziela Zwykła – 6 listopada 2011 r.


 

Przypowieść o pannach rozsądnych i nieroztropnych kończy Jezus wezwaniem do gotowości na Jego powtórne przyjście: „Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny”.

Nie znamy czasu paruzji, jednak ona na pewno nastąpi, gdyż Chrystus wielokrotnie zapewniał o tym swoich uczniów.

Uczta weselna, o której Jezus mówi w przypowieści, jest obrazem zbawienia. Ale nie tylko w tej przypowieści gody weselne posłużyły do przybliżenia prawdy o zbawieniu. Także w Starym Testamencie prorok Izajasz posłużył się takim obrazem. Można więc założyć, że przykład godów weselnych jest oczywisty dla słuchających Jezusa uczniów.

Trudno jednak nie zauważyć opisu zachowań nie tylko niezgodnych z obowiązującym obyczajem, ale wręcz nielogicznych. Ewidentnym tego przykładem jest rada panien roztropnych udzielona nierozsądnym, gdy te zauważyły brak oliwy w swoich lampach. Rada, aby poszły do miasta i nabyły ją u sprzedawcy. Pamiętamy przecież, że zdarzenie to rozgrywa się o północy. Możemy też wskazać inne elementy, które wykraczają poza obowiązujący obyczaj. Panna młoda wraz z przyjaciółkami oczekiwała na przybycie pana młodego w swoim domu rodzinnym, skąd razem udawali się do jego domu na ucztę weselną. W przypowieści mamy inną sytuację. Towarzyszki panny młodej oczekują jej i pana młodego w drodze do domu weselnego. Pośpiesznie zamknięte drzwi domu przeczą gościnności, która nakazywała przyjąć każdego przybyłego na wesele.

Dlaczego więc Jezus wprowadza do swojej przypowieści postawy i zachowania przeczące przyjętym zwyczajom? Wydaje się, że odpowiedzią jest przeciwstawienie zachowania panien roztropnych i nierozsądnych; zwrócenie uwagi na zasadniczą różnicę ich postaw.

Na gody weselne jesteśmy zaproszeni wszyscy, ponieważ Chrystus podarował zbawienie każdemu z nas. Ale to od nas samych zależy, czy ten dar przyjmiemy i czy staniemy się wraz z Nim uczestnikami uczty weselnej w domu Ojca.

Czujność, do której Jezus nas wzywa, polega bowiem na zaangażowaniu wszystkich naszych zdolności, wykorzystaniu wszelkich możliwości i okoliczności, by osiągnąć cel, którym jest zbawienie.

 ks.dr Waldemar R. Macko

 

KOMENTARZ NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA XXXI Niedziela Zwykła – 30 października 2011 r.

Rzymskokatolicka Parafia pw. św. Anny w Wilanowie



Słowo Boga, który działa w was, wierzących

Tym najważniejszym słowem Boga jest Miłość.

Słyszeliśmy przed tygodniem o pierwszym przykazaniu:
Będziesz miłował Pana Boga swego…, a bliźniego jak siebie samego.

Za dwa dni uroczystość Wszystkich Świętych, a więc tych, którzy w tej Bożej miłości trwali i wyprzedzili nas w drodze do wiecznej ojczyzny. A wokół nasze codzienne sprawy, nasze troski, kłopoty, wady. Często te ostatnie przesłaniają nam Słowo działającego Boga. Skupiamy się na tym, co widzimy, co inni powiedzieli, zrobili nie tak i zamykamy się na istotę wiary.

Bóg działa pomimo naszych ludzkich błędów i ograniczeń. Aby dostrzec to Boże działanie, wsłuchać się w słowo Boga, trzeba ciągle uczyć się pokory.

„Wszyscy braćmi jesteście”. Wszyscy jesteśmy dziećmi Boga, kochanymi

i wezwanymi do miłości. Bóg kocha nas pomimo naszych błędów.

Warto więc starać się o jak najlepsze wypełnianie swego powołania,

pomimo naszych wad. Z całą świadomością i gotowością:

„Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony".




ks. Dariusz Kuczyński

KOMENTARZ NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA XXX Niedziela Zwykła – 16 października 2011 r.



Miłość nade wszystko


Miłość nie wyrządza zła, dlatego św. Augustyn mówił: „kochaj i czyń, co chcesz”. A jednak często spostrzegamy, że nie potrafimy kochać: ani sami siebie, ani najbliższych, ani Boga, a już tym bardziej szeroko pojętego grona bliźnich.

Czy aż tak źle?! Przecież wszyscy mamy dobre intencje, szlachetne ideały,

wiarę w sercu.

Gdy gubimy się w naszym patrzeniu na miłość, gdy tak łatwo mylimy miłość

z uczuciami i emocjami, trzeba nam uświadomić sobie na nowo, że Bóg jest miłością. Miłością, która przebacza, wskazuje prawdę, zachęca do dobra; kocha nawet, gdy grzechy nas pokonują; miłością potwierdzoną ofiarą męki, śmierci na krzyżu i zmartwychwstania. Tej miłości doświadczymy, gdy tylko zwrócimy do Boga nasze szczere wezwanie, gdy wypowiemy swoją tęsknotę, z ufnością wezwiemy miłosierdzia.

Misją Kościoła jest głoszenie Bożej miłości. Abyśmy tę miłość mogli ukazać innym, sami chciejmy ją przyjąć i potwierdzić przez naszą postawę wobec Boga

i drugiego człowieka. „Kochaj i czyń, co Bóg chce.”




ks. Dariusz Kuczyński


 

XXIX Niedziela Zwykła – 16 października 2011 r.

Rzymskokatolicka Parafia pw. św. Anny w Wilanowie



KOMENTARZ NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA


XXIX Niedziela Zwykła – 16 października 2011 r.

Temat dzisiaj poruszony zawsze budzi sporo emocji i liczne komentarze, ma też wielorakie konsekwencje w życiu społecznym. Warto od razu zauważyć, że podstawą problemu jest konflikt między ówczesną władzą Izraela a Jezusem, konflikt, który jest ponadczasowy i wyrasta z odwiecznej walki między duchem tego świata a Bogiem. Także teraz sprawa podatków nie daje spokoju i łączy się z wieloma pytaniami: czy podatki są uczciwe, czy płacąc je, nie finansuję jednocześnie czegoś sprzecznego z moim sumieniem, czy i ile…?

Są to pytania do moralistów, etyków, ekonomistów, ale też do własnego sumienia, jak się z tych zobowiązań wywiązuję?

Rozważając dzisiejsze Słowo, można pomyśleć, że życie nasze jest ciągłym oddawaniem. „Oddajcie Cezarowi to,

co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga.” A więc oddzielić sprawy Boskie od świeckich?!

Ludzie ciągle kwestionują prawo Boga do człowieka, odrzucają Jego miłość i chcą być autonomiczni.

Ta walka przybiera często – podobnie jak w dzisiejszej Ewangelii – pozory kulturalnej dyskusji, stroi się w szaty tolerancji, liberalizmu, ale ma na celu tylko jedno: odrzucenie Boga. Tymczasem w życiu nie da się tak rozgraniczyć sfery

"z Bogiem" i sfery "bez Boga", bo życie ludzkie jest jednością. Płaszczyzny te przecinają się w człowieku: człowiek żyje i funkcjonuje zarówno w państwie – domenie cezara, jak i w Kościele, czyli na płaszczyźnie nadprzyrodzonej.

Wszędzie należy respektować prawo Boże, prawdę, dobro, piękno – czyli właśnie Boga.

Jeśli nasze życie będzie ukierunkowane na Boga, będzie też w najpełniejszym tego słowa znaczeniu ukierunkowane na człowieka. Bo człowieka nie da się do końca zrozumieć ani mu służyć – bez Chrystusa, jak nauczał bł. Jan Paweł II.

Chrystusa nie musimy sie bać! Śmiało możemy otworzyć przed Nim drzwi swojego życia, systemów społecznych, politycznych, ekonomicznych.

Z wielką ufnością wołajmy dziś, aby Duch Święty napełniał nas mądrością i pobożnością i odnawiał oblicze ziemi.



ks. Dariusz Kuczyński




XXVIII Niedziela Zwykła – 9 października 2011 r

Czy ja muszę iść na tę ucztę?

Różne są uczty i różne zaproszenia, na jedne oczekujemy, od innych się wzbraniamy. Czasem długo i starannie się przygotowujemy, innym razem jesteśmy jakby przypadkiem.

Wielu ludzi nie ma czasu na spokojny codzienny posiłek, wielu nie ma co na ten posiłek zjeść i o tych też trzeba pamiętać. Dziś jednak liturgia ukazuje inny stół i inny pokarm. Zaproszenia rozdane, każdy oczekiwany. Postawa ludzi opisana w Ewangelii jest nam bardzo dobrze znana, aż nazbyt boleśnie odkrywamy w niej swoje oblicze. Obiektywnie przyznajemy Panu rację i bijemy się w piersi, widząc swoje wymówki i lekceważenie.

Dziś w XI Dzień Papieski szczególnie uświadamiamy sobie potrzebę modlitwy, zwłaszcza tej najpiękniejszej, jaką jest zjednoczenie z Jezusem w Jego ofierze.

Wszystko gotowe, PRZYJDŹ! Prośmy Pana, by pomagał nam ciągle na nowo odkrywać wartość Eucharystii, Łaski uświęcającej i Komunii Świętej. Twój Bóg stół zastawił i czeka na Ciebie.

ks. Dariusz Kuczyński

XXVII Niedziela Zwykła – 2 października 2011 r.

Rzymskokatolicka Parafia pw. św. Anny w Wilanowie



KOMENTARZ NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA


XXVII Niedziela Zwykła – 2 października 2011 r.

Jaki obraz Pana winnicy przedstawiają nam dzisiejsze czytania?

Rozmyślając nad tym "słowem" widzę Boga, który wszystko wspaniale zaprojektował, urządził i zaprosił nas do korzystania i pomnażania dobra.

Jaki obraz człowieka dostrzegamy? Co widze w sobie? Zaborczość, zachłanność, niepamięć, "wszystko moje".

Człowiekowi ciągle grozi niepamięć: kim jest, gdzie jest i po co jest?

Dzieje się tak czasem w ludzkich relacjach, gdy np. coś otrzymamy i już za chwile udajemy,że nie znamy ofiarodawcy, różne formy wykorzystania czyjejś dobroci i przywłaszczania sobie: mienia, zysków, innych korzyści; codziennie podobne wydarzenia poznajemy w programach telewizyjnych, albo niestety na własnej skórze. W sprawach duchowych jest podobnie.

Dziś, 2 października wspominamy Aniołów Stróżów; uczą nas postawy służby dobru, aby człowiek nie zginął, aby prawda nie zginęła, aby Bożych dróg nie zgubić.

"Kamień odrzucony". Warto sie zastanowić kogo odrzuca współczesny świat, czy ja też nie pogubiłem się w tym kim jestem, gdzie jestem i po co jestem.

"O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie

i błaganiu z dziękczynieniem! A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli

w Chrystusie Jezusie".

ks. Dariusz Kuczyński


 


XXVI Niedziela Zwykła – 25 września 2011 r.




KOMENTARZ NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA


XXVI Niedziela Zwykła – 25 września 2011 r.

Bóg widzi to, co pozostaje ukryte w głębi duszy. Zewnętrzne pozory prawości, uznanie w oczach ludzi, o które tak zabiegali starsi Izraela i faryzeusze, nie wystarczą, aby być sprawiedliwym w Jego oczach. W czasach, gdy o wartości człowieka (albo jej braku) decyduje medialny obraz, łatwo zapomnieć, że Syn Boży bez wahania pozostawił swoją Boską chwałę, by zniżyć się do poziomu grzeszników.

Prawdę o naszej sprawiedliwości odsłaniają dopiero życiowe próby. Sprawiedliwym okazał się syn, który wykonał polecenie ojca, choć z opóźnieniem, a nie jego brat, który składał piękne deklaracje, ale bez pokrycia w czynach.

Próbą jest każda sytuacja, która zmusza do podjęcia decyzji. Bogaty młodzieniec, zaproszony przez Jezusa, aby pójść za Nim, odszedł smutny, bo musiał zostawić wielkie dobra. Odrzucił spojrzenie z miłością, choć był porządnym człowiekiem. Tymczasem Zacheusz, szef celników, dotknięty miłością Jezusa sam zadeklarował, że połowę majątku rozda ubogim a krzywdy zwróci poczwórnie.

Podczas kanonizacji bp. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego w 2009 w Rzymie Benedykt XVI nawiązał do historii bogatego młodzieńca:

Szczerze pragnie osiągnąć życie wieczne, prowadząc uczciwe i prawe życie ziemskie… A jednak to wszystko, choć jest niewątpliwie ważne, nie wystarcza… Boski Mistrz… proponuje mu ambitniejsze zadanie — powołuje go do heroicznej świętości, mówi do niego, by porzucił wszystko i poszedł za Nim… Takie jest chrześcijańskie powołanie, wynikające z ofiarowanej przez Pana miłości, które może się zrealizować, tylko gdy my odpowiemy miłością… Święci przyjmują to wymagające wezwanie i z pokorną uległością idą za Chrystusem ukrzyżowanym i zmartwychwstałym.

A ja? Co czynię, gdy Jezus patrzy na mnie z miłością?

ks. Dariusz Kowalczyk




KOMENTARZ NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA XXV Niedziela Zwykła – 18 września 2011 r.




Pan jest hojny w przebaczaniu i niestrudzenie czeka na grzeszników. Jest gotów ofiarować pełną zapłatę nawet temu, kto przepracował w Jego winnicy tylko ostatnią godzinę dnia.

Czy to jest sprawiedliwe? – Myśli moje nie są myślami waszymi – odpowiada nasz Pan i dodaje: – Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie… Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?

Nie wolno zapomnieć, że wszyscy dostępujemy miłosierdzia, a nasze dobre czyny są owocem łaski. „Jeśli opieramy się jedynie na własnej sile, na dłuższą metę nie damy sobie rady z naszymi pokusami. Dzięki Bogu stajemy się silni. Gdy Bóg daje nam siłę, nazywamy to łaską. Zwłaszcza przez święte znaki, które określamy mianem sakramentów. Bóg uzdalnia nas, żebyśmy rzeczywiście czynili dobro, którego pragniemy” (Youcat, Katechizm dla młodzieży, s.161).

Gdy zdamy sobie sprawę, jak wiele sami otrzymaliśmy, wtedy łatwo jest być miłosiernym dla innych, podobnie jak św. Proboszcz z Ars. Niektórzy mówią: „Uczyniłem za dużo zła, kochający Bóg nie może mi przebaczyć. To poważne bluźnierstwo. Oznacza bowiem, że wyznaczamy granice Bożemu miłosierdziu. A ono przecież jest bezgraniczne. Nic nie zrani kochającego Boga bardziej niż zwątpienie w Jego miłosierdzie” (Youcat, s.178).

ks. Dariusz Kowalczyk

 

XXIV Niedziela Zwykła – 11 września 2011 r.




KOMENTARZ NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA


XXIV Niedziela Zwykła – 11 września 2011 r.

„Przebaczenie świadczy o tym, że w świecie jest obecna miłość potężniejsza niż grzech” – napisał Jan Paweł II w encyklice o Bożym miłosierdziu („Dives in misericordia”, 13). Miłosierdzie to specyficzne działanie miłości Boga: w świecie, w którym rozpanoszył się grzech. Zrozumienie tej niezwykłej prawdy pozwala na chrześcijański optymizm w obliczu zła wokół nas, którego widok normalnie mógłby przygniatać i zniechęcać.

Zastanawiające jest, że w wielu językach w słowie „darować” (w sensie „przebaczać”) przewija się motyw daru. Im więcej przebaczono, tym większy jest dar, a więc tym większa miłość. I tym większa powinna rodzić się wdzięczność.

Benedykt XVI zauważył kiedyś, że modlący się w świątyni faryzeusz, zadowolony z siebie i gardzący grzesznym celnikiem, daje w ten sposób świadectwo, że nie potrzebuje miłosierdzia. I dlatego sam nie umie być miłosierny. Sługa, któremu pan wiele darował i który nie umie być miłosierny wobec brata, daje świadectwo, że nie pojął, jak wielką miłością został obdarowany.

Przebaczyć potrafi tylko ten, kto ma świadomość, że sam doświadczył prawdziwej miłości, obdarowania przebaczeniem. Nie tylko wtedy, gdy po upadku Bóg obmywa go z grzechów popełnionych, ale jeszcze bardziej wtedy,

gdy nie upada, bo Bóg go od grzechu zachowuje.

Kto patrzy na ukrzyżowanego Chrystusa, umęczonego, wzgardzonego przez wszystkich, ten – zauważa Jan Paweł II 

we wspomnianej encyklice – w swoim sercu słyszy Jego słowa: „Pragnę twojego miłosierdzia”. Chrystus ukrzyżowany, który żebrze o miłość, objawia niezwykłe, ukryte zdolności serca ludzkiego, o których być może zapominamy. Kiedy pozwolimy obudzić w nas te zdolności, wtedy wypełni się pragnienie Jana Pawła II, abyśmy stali się świadkami miłosierdzia w świecie.


ks. Dariusz Kowalczyk

 

KOMENTARZ NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA XXIII Niedziela Zwykła – 4 września 2011 r.


W jaki sposób upomnieć błądzącego brata, aby jego życie uległo przemianie?

Doskonałym wypełnieniem prawa jest miłość, jednak do miłości nie można nikogo przymusić. Św. Teresa od Dzieciątka Jezus mawiała, że na miłość odpowiada się tylko miłością. Miłość jest zachętą do miłości. Każde moje dobro oddziałuje na innych, moja wierność jest mocą dla tych, których kocham, moja komunia święta wzmacnia nie tylko mnie, ale jest pokarmem dla mojego współmałżonka, dzieci, braci, przyjaciół, parafii, Kościoła, świata.

Św. Franciszek z Asyżu żył w czasach wielkiego upadku obyczajów w Europie i Kościele. Jednak, w przeciwieństwie do wędrownych kaznodziejów krytykujących Kościół i duchowieństwo, on nigdy nikogo nie krytykował. Uważał bowiem, że jeżeli jest źle dookoła, to najpierw on ma się zmienić. Jeżeli panoszy się tak wielki przepych i rozwiązłość, to on musi stać się radykalnie ubogi i czysty. Święci tym różnią się od twórców herezji, że ci chcą nawracać innych, nie siebie, podczas gdy święci zaczynają od siebie – żeby świat był lepszy.

Skąd Franciszek czerpał siły do takiej postawy? Benedykt XVI naucza, że miłość bliźniego polega na tym, że kocham

w Bogu i z Bogiem – nawet tego, kogo może w danym momencie nie znam lub do kogo nie czuję sympatii.

Jej punktem wyjścia jest intymne, osobiste spotkanie z Miłością. Wtedy potrafię patrzeć na inną osobę nie tylko moimi oczyma i poprzez moje uczucia, ale również z perspektywy Jezusa Chrystusa. Jego przyjaciel jest moim przyjacielem.

Patrzę oczyma Chrystusa i mogę dać drugiemu o wiele więcej niż to, co widać na zewnątrz: spojrzenie miłości, którego potrzebuje
(„Deus caritas est”, 18).

ks. Dariusz Kowalczyk

 

XXII Niedziela Zwykła – 28 sierpnia 2011 r.

Rzymskokatolicka Parafia pw. św. Anny w Wilanowie



KOMENTARZ NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA


XXII Niedziela Zwykła – 28 sierpnia 2011 r.

Rzeczywistość, na którą wskazuje Jezus, przeraziła św. Piotra. Nie chciał jej zaakceptować po tym, jak został wyróżniony za swoją postawę, i po tym, jak otrzymał „władzę kluczy”. Zapewne wyobrażał sobie swoją przyszłość upływającą w atmosferze chwały, u boku umiłowanego, podziwianego i czczonego przez rzesze Nauczyciela. Przecież był tym wybranym, na którym ma być budowane Królestwo niebieskie, a teraz okazuje się, że z jego marzeń pozostało jedynie poczucie zawodu.

Podobne do tej sytuacje przeżywamy w naszym życiu. Wyobrażamy sobie naszą przyszłość, wszystko na początku układa się dobrze, aż do momentu, w którym musimy skorygować nasze wyobrażenia. Mamy wtedy pretensje do Pana Boga, że nas krzywdzi i nie chce naszego szczęścia.

Dzieje się tak, ponieważ nie chcemy zaakceptować w naszym życiu woli Bożej, Jego planów, które ma wobec każdego z nas. Nie umiemy patrzeć na naszą rzeczywistość z perspektywy Boga – perspektywy zbawienia. Po cóż nam sukcesy i kariera, ulotna chwała i podziw ze strony innych, gdy zatracimy sens życia, samych siebie – szczęście wieczne!

Tak, nasze życie naznaczone jest krzyżem i tylko od nas zależy, czy poniesiemy go wraz z Chrystusem ku zmartwychwstaniu, czy też będzie on znakiem naszej ostatecznej porażki.

XXI Niedziela Zwykła – 21 sierpnia 2011 r.




KOMENTARZ NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA


XXI Niedziela Zwykła – 21 sierpnia 2011 r.

Odpowiedź Piotra na zadane apostołom pytanie była nie tylko kluczowa dla misji Chrystusa i początków tworzącego się Kościoła, ale jest nią nadal, także dla Kościoła w XXI w.

Wyznanie wiary w boskość Jezusa jest wyjątkowe nie tylko ze względu na jej nadprzyrodzony charakter, ale stało się momentem zwrotnym w pojmowaniu roli Mesjasza w historii zbawienia. Kiedy Jezus zapytał zgromadzonych przy nim apostołów, co sądzą o Nim ludzie, udzielone odpowiedzi nawiązywały do powszechnie przyjętych koncepcji politycznych, które można by streścić w jednym zdaniu: Mesjasz to ten, który wyzwoli Izraela i przyczyni się do jego panowania. Jedynie Piotr potrafił zdystansować się od panującej powszechnie opinii i powiedzieć to, co nakazywało mu serce, posłuszne natchnieniom Boga.

Współczesny świat funkcjonuje w oparciu o różne schematy, a na przestrzeni wieków powstało wiele opinii dotyczących Jezusa. Jednak fundamentalna dla Kościoła jest odpowiedź Piotra: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”.

I choć życie św. Piotra przebiegało różnymi drogami, miało swoje wzloty i upadki, momenty chwały i klęski, wierności i zdrady, to jednak zachował on wiarę w Chrystusa Zbawiciela.

„A wy za kogo Mnie uważacie?” To pytanie skierowane jest również do nas i każdy z nas sam musi udzielić na nie odpowiedzi – autentycznej, płynącej z głębi serca, a nie będącej powtarzaniem przekonań innych.

I tak jak św. Piotr musimy dochować jej wierności.

On przecież pokazał nam, jak pomimo ludzkiej słabości

pozostać wiernym tej najważniejszej prawdzie. Wiernym Chrystusowi
.