Komentarz na XIX niedzielę zwykłą – 9 sierpnia 2026 r.

Zmaganie Uczniów z dzisiejszej Ewangelii może być obrazem naszego życia? Zwłaszcza wtedy, kiedy naprawdę staramy się iść za Jezusem, wiernie odpowiadając na Jego wezwanie do wypłynięcia na głębię, ku celowi, który niknie w ciemnościach Bożych planów. Takie doświadczenia mogą w nas rodzić zwątpienie, przypominające przeciwny wiatr. Pochłonięci walką z żywiołem i lękiem, możemy nie rozpoznawać wtedy Mistrza. Takie sytuacje wydają się jednak niezbędne, abyśmy uczyli się zaufania. Podobnie jak Piotr możemy wtedy wykrzyczeć: Panie każ mi przyjść do Siebie po wodzie!!! Nawet jeśli zacznę tonąć, jeśli się ulęknę i zwątpię. Pozwól mi przyjść do Ciebie, po raz kolejny…

ks. Maciej Czapliński

Komentarz na XVIII niedzielę zwykłą – 2 sierpnia 2026 r.

W dzisiejszym świecie jak to mówią „nic nie ma za darmo” nawet miłość jest widziana w perspektywie zysków i strat. Bardzo często jesteśmy kochani „za coś”. Za urodę, inteligencję, bogactwo, itp. Bóg staje w opozycji do takiej miłości, On chce kochać za darmo. Na jego miłość nie musimy zasługiwać. Chce dać wszystko co naprawdę jest nam potrzebne, nie dlatego że na to zasługujemy, ale tylko dlatego że nas kocha. On kocha nas głodnych, brzydkich, naiwnych, ubogich. Aby być kochanym przez Boga, nie musisz być kimś, wystarczy, że jesteś. I co więcej tej miłości nikt ani nic nie może nam odebrać, oprócz mnie samego. To ja mogę odwrócić się od tej miłości, ale nawet jeśli to uczynię, to ta miłość nigdy nie odwróci się od mnie. Nic nie może mnie odłączyć od tej miłości, która jest w Chrystusie Panu naszym, ani żadne stworzenie, żadne moce, ani nawet aniołowie nie mogą mnie odłączyć od tej miłości. 

ks. Maciej Czapliński

Komentarz na XVII niedzielę zwykłą – 26 lipca 2026 r.

Dwie pierwsze przypowieści skłaniają nas do postawienia bardzo konkretnego pytania: co dla mnie jest najcenniejsze, za co byłbym gotów poświęcić wszystko? Pytania te są bardzo istotne, ponieważ dotyczą wartości jakimi będę się kierował, aby realizować swoje życie. Zaś wybrany system wartości decyduje w znacznej mierze o środkach jakich użyję, aby osiągnąć wymarzony cel. Trzecia przypowieść przypomina nam o konsekwencjach podejmowanych decyzji.

ks. dr Waldemar R. Macko

Komentarz na XVI niedzielę zwykłą – 19 lipca 2026 r.

Bardzo często obwiniamy Pana Boga za zło, które nas spotyka. A jaka jest prawda? Pierwsza przypowieść nie pozostawia wątpliwości. To nie Bóg lecz diabeł wprowadził na świat wszelkie zło. Bóg stworzył wszechświat a wszystko czego dokonał było dobre. Tę prawdę znamy z Księgi Rodzaju – początku objawienia. Dopóki świat istnieje człowiek zawsze będzie świadkiem nieustannej walki miedzy dobrem i złem. Następne dwie przypowieści napełniają nas nadzieją. Ukazują bowiem wewnętrzną moc Królestwa Bożego.

ks. dr Waldemar R. Macko

Komentarz na XV niedzielę zwykłą – 12 lipca 2026 r.

Każdy z nas jest glebą, na którą rzucone jest ziarno słowa Bożego. Tak jak istnieją różne rodzaje gleby tak każdy z nas ma różny charakter, temperament czy uzdolnienia. Czy zatem jesteśmy przez nie zdeterminowani? Tak jak w każdym innym aspekcie naszego życia – decydujemy sami a nasze uwarunkowania mogą nam pomóc albo przeszkodzić w dojściu do prawdy. Liczy się nasze zaangażowanie i dobra wola, a Jezus jak ten hojny siewca udzieli nam potrzebnych łask.

ks. dr Waldemar R. Macko

Komentarz na XIV niedzielę zwykłą – 5 lipca 2026 r.

O jakich tajemnicach mówi Jezus? O jakim jarzmie? W inny miejscu powie o wzięciu krzyża. Tak wiele niezrozumiałych treści. Jak w tym wszystkim człowiek XXI w., ma się odnaleźć. Przyzwyczajeni do natychmiastowych odpowiedzi, które podsuwa nam sztuczna inteligencja w kwestiach, o których słyszymy w dzisiejszej Ewangelii czujemy się bezradni. Problem polega właśnie na tym, że w życiu bardzo często nie ma prostych i łatwych odpowiedzi. Kto tego nie zrozumie nie doświadczy autentycznego smaku życia i nie pozna prawdy.

ks. dr Waldemar R. Macko

Komentarz na XIII niedzielę zwykłą – 28 czerwca 2026 r.

Znamy słowa, dosyć często używane w życzeniach: „życzę Ci zdrowia, bo zdrowie jest najważniejsze”. Tak zdrowie jest podstawową wartością i zapewne każdy doświadczył jak bywa trudno, gdy go zabraknie. I w logice ludzkiej takie podejście się broni natomiast w logice Bożej już nie, bo są zdecydowanie ważniejsze rzeczy niż zdrowie jak choćby zbawienie duszy. 

I właśnie Jezus w dzisiejszej Ewangelii uczy nas tej Bożej logiki na kilku ważnych przykładach. Kochanie swoich bliskich jest ważne, ale w porządku miłości to miłość do Niego ma być pierwsza, najważniejsza. Pójście za Jezusem jest dobrem, ale nie może ono wykluczać wzięcia krzyża w podążaniu za Nim i liczenia jedynie na spokojne, szczęśliwe życie. Dbanie o swoje życie, zdrowie jest wartością, ale Jezus przypomina nam, że mamy być gotowi je poświęcić, nawet stracić z Jego powodu. 

Jezusowa logika jest wymagająca, ale z Jego pomocą możliwa do praktykowania, a zarazem prawdziwie rozwijająca nasze człowieczeństwo.

ks. Tomasz Lis

Komentarz na XII niedzielę zwykłą – 21 czerwca 2026 r.

Jeremiasz w taki sposób opisuje dziś swoją sytuację: „Słyszałem oszczerstwo wielu. Wszyscy zaprzyjaźnieni ze mną wypatrują mojego upadku”. Sytuacja zamierzonego kłamstwa na swój temat, zdrada przyjaciela to niełatwe doświadczenie. To co spotkało Proroka, może spotkać i nas. Wobec potencjalnie takiego doświadczenia, a zarazem naturalnego pragnienia, by być dobrze ocenianym, postrzeganym, niechęci narażenia się innej osobie, presji dzisiejszego świata, by nikogo nie urazić możemy stracić jakiekolwiek chęci, by być świadkiem Chrystusa. A my jesteśmy wezwani, by nimi być w każdej sytuacji i bez względu na konsekwencje.

Dlatego Jezus świadom tego rodzaju trudności, a zarazem nierezygnujący z nas jako swoich świadków przychodzi dziś do nas ze słowami odwagi: „Nie bójcie się ludzi! Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą”. Daje inną perspektywę, perspektywę wieczności, a zarazem utwierdza nas, że nic bez woli jego Ojca nam się nie stanie.

Uwierzmy Jego słowom i zawierzmy się Jego osobie.

ks. Tomasz Lis

Komentarz na XI niedzielę zwykłą – 14 czerwca 2026 r.

W dzisiejszym drugim czytaniu św. Paweł głosi, że „Chrystus umarł za nas, jako za grzeszników, gdy jeszcze byliśmy bezsilni” i dodaje, że „przez krew Jego zostaliśmy USPRAWIEDLIWIENI”, przez śmierć Jego Syna zostaliśmy pojednani z Bogiem, a „dostąpimy zbawienia przez Jego życie”.  

W Katechizmie Kościoła Katolickiego znajdziemy więcej na temat Usprawiedliwienia: Usprawiedliwienie zostało nam wysłużone przez MĘKĘ Chrystusa, który ofiarował się na krzyżu jako żywa, święta i miła Bogu ofiara i którego krew stała się narzędziem przebłagania za grzechy wszystkich ludzi. Zostaje udzielone przez CHRZEST, sakrament wiary. Jego celem jest chwała Boga i Chrystusa oraz dar życia wiecznego. Usprawiedliwienie ustanawia współpracę między łaską Bożą i wolnością człowieka. Jest najdoskonalszym dziełem miłości Bożej objawionej w Jezusie Chrystusie i udzielonej przez Ducha Świętego. (KKK 1992-1994)

Żyjmy łaską chrztu, dbajmy o nieustanne trwanie w łasce uświęcającej i bądźmy Bogu wdzięczni za ten dar.

ks. Tomasz Lis

Komentarz na X niedzielę zwykłą – 7 czerwca 2026 r.

W dzisiejszych czytaniach możemy dostrzec dwie istotne postawy, cnoty, którymi powinien charakteryzować się prawdziwy uczeń Chrystusa. Zarazem musimy mieć świadomość, że w ich zrozumieniu, praktykowaniu grożą nam pewne niebezpieczeństwa.

Pierwszą z nich jest cnota miłości, postawa miłości wobec Boga i oddawania Mu chwały. Możemy zatrzymać się jedynie na praktykach zewnętrznych jak sprawowanie kultu i składanie ofiary poprzez uczestnictwo we Mszy św., regularną spowiedź i modlitwę. I Jezus oczywiście nie wzywa, by tego nie robić, ale przypomina, by temu towarzyszyło pogłębianie relacji z Bogiem, poznawanie Go i coraz większe umiłowanie Go, co przejawia się także przez miłosierdzie wobec tych, którzy „źle się mają”. 

Drugą cnotą, postawą jest wiara czy też nadzieja. I tu grozi nam, że wierzymy Bogu, pokładamy w nim nadzieję, gdy wszystko lub prawie wszystko dzieje się po naszej myśli, nic nas nie zaskakuje, a Bóg nam błogosławi w znaczeniu ludzkiej logiki. Przykład Abrahama pokazuje nam, że prawdziwą nadzieją jest ta, która „wbrew nadziei uwierzy nadziei”, nie okazuje wahania ani niedowierzania co do miłości, obietnicy Bożej, nawet gdy po ludzku wszystko już stracone.

ks. Tomasz Lis

Komentarz na Uroczystość Trójcy Przenajświętszej – 31 maja 2026 r.

Dzisiaj Niedziela Trójcy Przenajświętszej. W tej prawdzie wiary Bóg pokazuje się nam jako Osoba, a właściwie jako trzy Osoby, które są ze sobą w doskonałej jedności: Ojciec, Syn i Duch Święty. Trójca Święta to nie teoria z książki ani trudne pojęcie z katechizmu, ale zaproszenie do żywej relacji.

Ojciec to Ten, który pierwszy kocha. To z Jego serca wypływa życie. On nie stoi daleko, z założonymi rękami, ale pochyla się nad naszym światem i nad naszym osobistym życiem. Gdy Jezus mówi: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał”, pokazuje nam właśnie Ojca, który nie zatrzymuje miłości dla siebie, ale nią się dzieli. Syn, Jezus Chrystus, to Bóg, który stał się do nas podobny. Przychodzi nie po to, by nas potępić, ale uratować. Wchodzi w nasze ciemności, grzechy, lęki i niesie je na krzyż. W Nim Bóg ma twarz, głos, spojrzenie; można Go słuchać, pytać, kłócić się z Nim, ufać Mu. Duch Święty jest Bogiem, który działa w sercu. Nie widać Go, ale czuć Jego poruszenia: przypomina o dobru, przynagla do przebaczenia, dodaje odwagi do powrotu, kiedy upadamy. To On uczy nas „języka” Boga – języka miłości, cierpliwości, łagodności. Dzięki Niemu zaczynamy myśleć, mówić i kochać trochę bardziej po Bożemu, a trochę mniej po swojemu.

Uroczystość Trójcy Przenajświętszej przypomina nam, że nie idziemy przez życie sami. Nosimy w sobie znak krzyża, słyszymy imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego przy każdym błogosławieństwie. Bóg nie jest daleką zagadką – jest Towarzyszem drogi, który w trzech Osobach wypełnia nasze serca prawdziwym życiem – życiem wiecznym, czyli życiem Trójcy.

ks. Maciej Raczyński-Rożek

Komentarz na Uroczystość Zesłania Ducha Świętego – 24 maja 2026 r.

…zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić (Dz 2,4). Ten motyw mówienia językami ma głębokie znaczenie teologiczne. Mówili obcymi językami. Niekoniecznie musi to oznaczać, że mówili w ówczesnych językach obcych. Mówili raczej językiem, którym do tej pory nie mówili. Każdy z nas ma swój język, swój język polski. Mimo że mówimy tym samym językiem, to jednak każdy bardzo indywidualnie postrzega i wyraża rzeczywistość. Można jednak próbować dostosować swój język, tak aby był zrozumiały dla drugiego, żeby był językiem drugiego. Taką interpretację sugerowałby dalszy fragment: Jakżeż więc każdy z nas słyszy swój własny język ojczysty? (Dz 2,8) Uczniowie mówili tak, że wszyscy ich rozumieli. Taki cud sprawia miłość. Duch Święty jest Duchem Miłości. Każdemu, który otwiera na Niego serce, będzie dawał taką zdolność – mówić językiem zrozumiałym dla mojego bliźniego. Musi w nas być jednak otwartość na działanie Ducha Świętego. Uczniowie mówili tak jak im Duch pozwalał mówić. Dajmy się poprowadzić Duchowi Świętemu w naszych relacjach z bliźnimi. Szczególną okazją są sytuacje, kiedy już brakuje nam własnym pomysłów i słów. Niech to jednak będzie punkt wyjścia do całkowitego otwarcia serca na Jego działanie.

ks. Maciej Raczyński-Rożek

Komentarz na Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego – 17 maja 2026 r.

A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili (Mt 28,17). Jest to ostatnie spotkanie uczniów ze zmartwychwstałym Jezusem przed Jego wstąpieniem do nieba. Ewangelista wskazuje w nim na napięcie, jakie panuje w sercach niektórych uczniów: oddali Mu pokłon, ale wątpili. Trudno tu mówić o „braku wiary”. To raczej wątpliwości, które zmuszają do poszukiwania prawdy, które różnią się stanowczo od twardego zamknięcia, które od razu ucina możliwość zmiany (tak zachowują się na przykład strażnicy u grobu Jezusa). W Mt 28,17 uczniowie należą do osób, których wątpliwości nie zamykają na Jezusa – oddają Mu pokłon, pozostają przed Nim, pozwalają, by On zrobił następny krok. Przyjmują postawę człowieka, który mówi: „Wierzę na tyle, na ile umiem, ale w środku jeszcze wszystko jest niestabilne”.

Ten tekst można zestawić, z opowiadaniem, gdzie Piotr idzie po wodzie do Jezusa, ale w pewnym momencie wątpi i zaczyna tonąć (por. Mt 14). Zwątpienie ukazuje się tu jako połowa drogi między niewiarą i wiarą – coś, przez co każdy musi przejść, jeśli ma dojść do wiary świadomej i dojrzałej. Wątpliwości mogą być wręcz zbawienne dla dojrzewania wiary, bo zmuszają do pogłębienia, chronią przed powierzchowną religijną rutyną.

Reakcja Jezusa na wątpliwości uczniów nie jest wyrzutem, ale umocnieniem: „Dana Mi jest wszelka władza…” – On niejako odpowiada na ich lęk o przyszłość i o sens tego, co się wydarzyło, zapewnieniem o swoim panowaniu i bliskości. Jezus przyjmuje ich z całą kruchością, takimi jakimi są, i paradoksalnie właśnie takim ludziom – z historią ucieczek, lęków i wahań – powierza misję do wszystkich narodów.

To Dobra Nowina dla nas, którymi nieraz targają wątpliwości. Jednocześnie to wezwanie, aby mieć zawsze otwarte serca na Chrystusa i na to, co będzie nam chciał pokazać i powierzyć w naszym życiu.

ks. Maciej Raczyński-Rożek

Komentarz na VI Niedzielę Wielkanocną – 10 maja 2026 r.

W dzisiejszej Ewangelii słyszymy fragment mowy pożegnalnej, którą Jezus wygłosił do zagubionych uczniów tuż przed swoją Męką podczas Ostatniej Wieczerzy. Umacnia ich słowami: Nie zostawię was sierotami… [Ojciec] da wam innego Pocieszyciela [Ducha Świętego]. Słowa te oznaczają, że pierwszym Pocieszycielem jest sam Chrystus. Po swoim wzięciu do nieba pozostanie z nami przez Ducha Świętego – Pocieszyciela. 

Duch Święty jest dyskretną, stałą obecnością, która przenika wszystkie aspekty naszego życia: pracę, relacje, wybory moralne, chwilę modlitwy i znużenia. Jest Nauczycielem i Przyjacielem. Jako Nauczyciel: oświeca rozum i serce, by widzieć siebie, innych i wydarzenia w prawdzie, bez iluzji i samousprawiedliwiania, ale też bez samopotępienia; pomaga rozeznawać, co jest drogą życia, a co prowadzi do śmierci duchowej. Jako Przyjaciel: poucza, podnosi na duchu, daje mądrość i wytrwanie, zwłaszcza pośród prób, niezrozumienia i prześladowań.

Nie jesteśmy więc pozostawieni i skazani na to, aby szukać oparcia tylko w zewnętrznych autorytetach. Każdy z nas ma w sobie zamieszkującego Ducha, który prowadzi go od środka, ucząc dojrzałej wolności w prawdzie.

ks. Maciej Raczyński-Rożek

Komentarz na V Niedzielę Wielkanocną – 3 maja 2026 r.

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, a nawet większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca (J 14,12). Jak ludzie mogą dokonywać większych dzieł od wcielonego Syna Bożego? Gdy Jezus zapowiada, że wierzący będą czynić „większe” dzieła, chodzi o większe co do zasięgu i owoców, nie co do mocy czy jakości. . Uczniowie głosząc Ewangelię po zmartwychwstaniu doprowadzą do większej liczby nawróceń niż w czasie ziemskiej działalności Jezusa; w tym sensie ich „dzieła” są „większe”. Nie znaczy to jednak, że uczniowie działają własną mocą – to On przez nich i w nich dokonywał wielkich nawróceń.

Św. Tomasz z Akwinu interpretuje ten werset jako objawienie dyfuzywności dobra. Boża moc objawia się tym pełniej, im szerzej jest przekazywana – gdy Bóg czyni uczniów współuczestnikami swoich dzieł, Jego chwała nie maleje, lecz wzrasta. Św. Tomasz powołuje się przy tym na konkretne przykłady: Chrystus uzdrawiał przez dotknięcie frędzli szaty, Piotr – samym cieniem; Chrystus nie nawrócił bogatego młodzieńca, a wierni w Dziejach Apostolskich oddawali dobra wspólnocie masowo.

Tak ceni nas Bóg, że chce posłużyć się nami, abyśmy to my byli narzędziem ukazywania Jego chwały. Dodajmy: głównym narzędziem ukazywania Jego chwały! W tym kontekście zrozumiałymi stają się słowa św. Ireneusza, że „chwałą Boga jest człowiek żyjący”. 

ks. Maciej Raczyński-Rożek