W dzisiejszej Ewangelii bogacz pogrążony w mękach w otchłani pragnie zatroszczyć się o swoich braci, którzy jeszcze żyją na ziemi. Nie chce, aby i oni przez swoje złe wybory trafili w to miejsce. Prosi więc, aby został posłany do nich zmarły już Łazarz. Ma to być znak na tyle mocny, że wyrwie ich ze złego życia. Bardzo dosadna jest odpowiedź Abrahama na tę prośbę: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś z umarłych powstał, nie uwierzą”. Niestety taka jest prawda o zatwardziałości serca człowieka. Bóg nieustannie przemawia do niego przez różne znaki, a przede wszystkim w Kościele przez swoje Słowo i sakramenty. Człowiek jednak tak potrafi się przyzwyczaić do życia bez Boga, że głuchnie na Jego mowę i ślepnie na Jego znaki. To bardzo ważne ostrzeżenie dla nas, abyśmy dbali o czystość serca, aby nasze duchowe zmysły pozostały sprawne. Resztę oddawajmy Duchowi Świętemu, prosząc, aby otwierał nawet najbardziej zatwardziałe serca.
ks. Maciej Raczyński-Rożek

