KOMENTARZ NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA XXX Niedziela Zwykła – 16 października 2011 r.



Miłość nade wszystko


Miłość nie wyrządza zła, dlatego św. Augustyn mówił: „kochaj i czyń, co chcesz”. A jednak często spostrzegamy, że nie potrafimy kochać: ani sami siebie, ani najbliższych, ani Boga, a już tym bardziej szeroko pojętego grona bliźnich.

Czy aż tak źle?! Przecież wszyscy mamy dobre intencje, szlachetne ideały,

wiarę w sercu.

Gdy gubimy się w naszym patrzeniu na miłość, gdy tak łatwo mylimy miłość

z uczuciami i emocjami, trzeba nam uświadomić sobie na nowo, że Bóg jest miłością. Miłością, która przebacza, wskazuje prawdę, zachęca do dobra; kocha nawet, gdy grzechy nas pokonują; miłością potwierdzoną ofiarą męki, śmierci na krzyżu i zmartwychwstania. Tej miłości doświadczymy, gdy tylko zwrócimy do Boga nasze szczere wezwanie, gdy wypowiemy swoją tęsknotę, z ufnością wezwiemy miłosierdzia.

Misją Kościoła jest głoszenie Bożej miłości. Abyśmy tę miłość mogli ukazać innym, sami chciejmy ją przyjąć i potwierdzić przez naszą postawę wobec Boga

i drugiego człowieka. „Kochaj i czyń, co Bóg chce.”




ks. Dariusz Kuczyński


 

XXIX Niedziela Zwykła – 16 października 2011 r.

Rzymskokatolicka Parafia pw. św. Anny w Wilanowie



KOMENTARZ NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA


XXIX Niedziela Zwykła – 16 października 2011 r.

Temat dzisiaj poruszony zawsze budzi sporo emocji i liczne komentarze, ma też wielorakie konsekwencje w życiu społecznym. Warto od razu zauważyć, że podstawą problemu jest konflikt między ówczesną władzą Izraela a Jezusem, konflikt, który jest ponadczasowy i wyrasta z odwiecznej walki między duchem tego świata a Bogiem. Także teraz sprawa podatków nie daje spokoju i łączy się z wieloma pytaniami: czy podatki są uczciwe, czy płacąc je, nie finansuję jednocześnie czegoś sprzecznego z moim sumieniem, czy i ile…?

Są to pytania do moralistów, etyków, ekonomistów, ale też do własnego sumienia, jak się z tych zobowiązań wywiązuję?

Rozważając dzisiejsze Słowo, można pomyśleć, że życie nasze jest ciągłym oddawaniem. „Oddajcie Cezarowi to,

co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga.” A więc oddzielić sprawy Boskie od świeckich?!

Ludzie ciągle kwestionują prawo Boga do człowieka, odrzucają Jego miłość i chcą być autonomiczni.

Ta walka przybiera często – podobnie jak w dzisiejszej Ewangelii – pozory kulturalnej dyskusji, stroi się w szaty tolerancji, liberalizmu, ale ma na celu tylko jedno: odrzucenie Boga. Tymczasem w życiu nie da się tak rozgraniczyć sfery

"z Bogiem" i sfery "bez Boga", bo życie ludzkie jest jednością. Płaszczyzny te przecinają się w człowieku: człowiek żyje i funkcjonuje zarówno w państwie – domenie cezara, jak i w Kościele, czyli na płaszczyźnie nadprzyrodzonej.

Wszędzie należy respektować prawo Boże, prawdę, dobro, piękno – czyli właśnie Boga.

Jeśli nasze życie będzie ukierunkowane na Boga, będzie też w najpełniejszym tego słowa znaczeniu ukierunkowane na człowieka. Bo człowieka nie da się do końca zrozumieć ani mu służyć – bez Chrystusa, jak nauczał bł. Jan Paweł II.

Chrystusa nie musimy sie bać! Śmiało możemy otworzyć przed Nim drzwi swojego życia, systemów społecznych, politycznych, ekonomicznych.

Z wielką ufnością wołajmy dziś, aby Duch Święty napełniał nas mądrością i pobożnością i odnawiał oblicze ziemi.



ks. Dariusz Kuczyński




XXVIII Niedziela Zwykła – 9 października 2011 r

Czy ja muszę iść na tę ucztę?

Różne są uczty i różne zaproszenia, na jedne oczekujemy, od innych się wzbraniamy. Czasem długo i starannie się przygotowujemy, innym razem jesteśmy jakby przypadkiem.

Wielu ludzi nie ma czasu na spokojny codzienny posiłek, wielu nie ma co na ten posiłek zjeść i o tych też trzeba pamiętać. Dziś jednak liturgia ukazuje inny stół i inny pokarm. Zaproszenia rozdane, każdy oczekiwany. Postawa ludzi opisana w Ewangelii jest nam bardzo dobrze znana, aż nazbyt boleśnie odkrywamy w niej swoje oblicze. Obiektywnie przyznajemy Panu rację i bijemy się w piersi, widząc swoje wymówki i lekceważenie.

Dziś w XI Dzień Papieski szczególnie uświadamiamy sobie potrzebę modlitwy, zwłaszcza tej najpiękniejszej, jaką jest zjednoczenie z Jezusem w Jego ofierze.

Wszystko gotowe, PRZYJDŹ! Prośmy Pana, by pomagał nam ciągle na nowo odkrywać wartość Eucharystii, Łaski uświęcającej i Komunii Świętej. Twój Bóg stół zastawił i czeka na Ciebie.

ks. Dariusz Kuczyński

XXVII Niedziela Zwykła – 2 października 2011 r.

Rzymskokatolicka Parafia pw. św. Anny w Wilanowie



KOMENTARZ NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA


XXVII Niedziela Zwykła – 2 października 2011 r.

Jaki obraz Pana winnicy przedstawiają nam dzisiejsze czytania?

Rozmyślając nad tym "słowem" widzę Boga, który wszystko wspaniale zaprojektował, urządził i zaprosił nas do korzystania i pomnażania dobra.

Jaki obraz człowieka dostrzegamy? Co widze w sobie? Zaborczość, zachłanność, niepamięć, "wszystko moje".

Człowiekowi ciągle grozi niepamięć: kim jest, gdzie jest i po co jest?

Dzieje się tak czasem w ludzkich relacjach, gdy np. coś otrzymamy i już za chwile udajemy,że nie znamy ofiarodawcy, różne formy wykorzystania czyjejś dobroci i przywłaszczania sobie: mienia, zysków, innych korzyści; codziennie podobne wydarzenia poznajemy w programach telewizyjnych, albo niestety na własnej skórze. W sprawach duchowych jest podobnie.

Dziś, 2 października wspominamy Aniołów Stróżów; uczą nas postawy służby dobru, aby człowiek nie zginął, aby prawda nie zginęła, aby Bożych dróg nie zgubić.

"Kamień odrzucony". Warto sie zastanowić kogo odrzuca współczesny świat, czy ja też nie pogubiłem się w tym kim jestem, gdzie jestem i po co jestem.

"O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie

i błaganiu z dziękczynieniem! A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli

w Chrystusie Jezusie".

ks. Dariusz Kuczyński


 


XXVI Niedziela Zwykła – 25 września 2011 r.




KOMENTARZ NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA


XXVI Niedziela Zwykła – 25 września 2011 r.

Bóg widzi to, co pozostaje ukryte w głębi duszy. Zewnętrzne pozory prawości, uznanie w oczach ludzi, o które tak zabiegali starsi Izraela i faryzeusze, nie wystarczą, aby być sprawiedliwym w Jego oczach. W czasach, gdy o wartości człowieka (albo jej braku) decyduje medialny obraz, łatwo zapomnieć, że Syn Boży bez wahania pozostawił swoją Boską chwałę, by zniżyć się do poziomu grzeszników.

Prawdę o naszej sprawiedliwości odsłaniają dopiero życiowe próby. Sprawiedliwym okazał się syn, który wykonał polecenie ojca, choć z opóźnieniem, a nie jego brat, który składał piękne deklaracje, ale bez pokrycia w czynach.

Próbą jest każda sytuacja, która zmusza do podjęcia decyzji. Bogaty młodzieniec, zaproszony przez Jezusa, aby pójść za Nim, odszedł smutny, bo musiał zostawić wielkie dobra. Odrzucił spojrzenie z miłością, choć był porządnym człowiekiem. Tymczasem Zacheusz, szef celników, dotknięty miłością Jezusa sam zadeklarował, że połowę majątku rozda ubogim a krzywdy zwróci poczwórnie.

Podczas kanonizacji bp. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego w 2009 w Rzymie Benedykt XVI nawiązał do historii bogatego młodzieńca:

Szczerze pragnie osiągnąć życie wieczne, prowadząc uczciwe i prawe życie ziemskie… A jednak to wszystko, choć jest niewątpliwie ważne, nie wystarcza… Boski Mistrz… proponuje mu ambitniejsze zadanie — powołuje go do heroicznej świętości, mówi do niego, by porzucił wszystko i poszedł za Nim… Takie jest chrześcijańskie powołanie, wynikające z ofiarowanej przez Pana miłości, które może się zrealizować, tylko gdy my odpowiemy miłością… Święci przyjmują to wymagające wezwanie i z pokorną uległością idą za Chrystusem ukrzyżowanym i zmartwychwstałym.

A ja? Co czynię, gdy Jezus patrzy na mnie z miłością?

ks. Dariusz Kowalczyk




KOMENTARZ NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA XXV Niedziela Zwykła – 18 września 2011 r.




Pan jest hojny w przebaczaniu i niestrudzenie czeka na grzeszników. Jest gotów ofiarować pełną zapłatę nawet temu, kto przepracował w Jego winnicy tylko ostatnią godzinę dnia.

Czy to jest sprawiedliwe? – Myśli moje nie są myślami waszymi – odpowiada nasz Pan i dodaje: – Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie… Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?

Nie wolno zapomnieć, że wszyscy dostępujemy miłosierdzia, a nasze dobre czyny są owocem łaski. „Jeśli opieramy się jedynie na własnej sile, na dłuższą metę nie damy sobie rady z naszymi pokusami. Dzięki Bogu stajemy się silni. Gdy Bóg daje nam siłę, nazywamy to łaską. Zwłaszcza przez święte znaki, które określamy mianem sakramentów. Bóg uzdalnia nas, żebyśmy rzeczywiście czynili dobro, którego pragniemy” (Youcat, Katechizm dla młodzieży, s.161).

Gdy zdamy sobie sprawę, jak wiele sami otrzymaliśmy, wtedy łatwo jest być miłosiernym dla innych, podobnie jak św. Proboszcz z Ars. Niektórzy mówią: „Uczyniłem za dużo zła, kochający Bóg nie może mi przebaczyć. To poważne bluźnierstwo. Oznacza bowiem, że wyznaczamy granice Bożemu miłosierdziu. A ono przecież jest bezgraniczne. Nic nie zrani kochającego Boga bardziej niż zwątpienie w Jego miłosierdzie” (Youcat, s.178).

ks. Dariusz Kowalczyk

 

XXIV Niedziela Zwykła – 11 września 2011 r.




KOMENTARZ NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA


XXIV Niedziela Zwykła – 11 września 2011 r.

„Przebaczenie świadczy o tym, że w świecie jest obecna miłość potężniejsza niż grzech” – napisał Jan Paweł II w encyklice o Bożym miłosierdziu („Dives in misericordia”, 13). Miłosierdzie to specyficzne działanie miłości Boga: w świecie, w którym rozpanoszył się grzech. Zrozumienie tej niezwykłej prawdy pozwala na chrześcijański optymizm w obliczu zła wokół nas, którego widok normalnie mógłby przygniatać i zniechęcać.

Zastanawiające jest, że w wielu językach w słowie „darować” (w sensie „przebaczać”) przewija się motyw daru. Im więcej przebaczono, tym większy jest dar, a więc tym większa miłość. I tym większa powinna rodzić się wdzięczność.

Benedykt XVI zauważył kiedyś, że modlący się w świątyni faryzeusz, zadowolony z siebie i gardzący grzesznym celnikiem, daje w ten sposób świadectwo, że nie potrzebuje miłosierdzia. I dlatego sam nie umie być miłosierny. Sługa, któremu pan wiele darował i który nie umie być miłosierny wobec brata, daje świadectwo, że nie pojął, jak wielką miłością został obdarowany.

Przebaczyć potrafi tylko ten, kto ma świadomość, że sam doświadczył prawdziwej miłości, obdarowania przebaczeniem. Nie tylko wtedy, gdy po upadku Bóg obmywa go z grzechów popełnionych, ale jeszcze bardziej wtedy,

gdy nie upada, bo Bóg go od grzechu zachowuje.

Kto patrzy na ukrzyżowanego Chrystusa, umęczonego, wzgardzonego przez wszystkich, ten – zauważa Jan Paweł II

we wspomnianej encyklice – w swoim sercu słyszy Jego słowa: „Pragnę twojego miłosierdzia”. Chrystus ukrzyżowany, który żebrze o miłość, objawia niezwykłe, ukryte zdolności serca ludzkiego, o których być może zapominamy. Kiedy pozwolimy obudzić w nas te zdolności, wtedy wypełni się pragnienie Jana Pawła II, abyśmy stali się świadkami miłosierdzia w świecie.


ks. Dariusz Kowalczyk

 

KOMENTARZ NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA XXIII Niedziela Zwykła – 4 września 2011 r.


W jaki sposób upomnieć błądzącego brata, aby jego życie uległo przemianie?

Doskonałym wypełnieniem prawa jest miłość, jednak do miłości nie można nikogo przymusić. Św. Teresa od Dzieciątka Jezus mawiała, że na miłość odpowiada się tylko miłością. Miłość jest zachętą do miłości. Każde moje dobro oddziałuje na innych, moja wierność jest mocą dla tych, których kocham, moja komunia święta wzmacnia nie tylko mnie, ale jest pokarmem dla mojego współmałżonka, dzieci, braci, przyjaciół, parafii, Kościoła, świata.

Św. Franciszek z Asyżu żył w czasach wielkiego upadku obyczajów w Europie i Kościele. Jednak, w przeciwieństwie do wędrownych kaznodziejów krytykujących Kościół i duchowieństwo, on nigdy nikogo nie krytykował. Uważał bowiem, że jeżeli jest źle dookoła, to najpierw on ma się zmienić. Jeżeli panoszy się tak wielki przepych i rozwiązłość, to on musi stać się radykalnie ubogi i czysty. Święci tym różnią się od twórców herezji, że ci chcą nawracać innych, nie siebie, podczas gdy święci zaczynają od siebie – żeby świat był lepszy.

Skąd Franciszek czerpał siły do takiej postawy? Benedykt XVI naucza, że miłość bliźniego polega na tym, że kocham

w Bogu i z Bogiem – nawet tego, kogo może w danym momencie nie znam lub do kogo nie czuję sympatii.

Jej punktem wyjścia jest intymne, osobiste spotkanie z Miłością. Wtedy potrafię patrzeć na inną osobę nie tylko moimi oczyma i poprzez moje uczucia, ale również z perspektywy Jezusa Chrystusa. Jego przyjaciel jest moim przyjacielem.

Patrzę oczyma Chrystusa i mogę dać drugiemu o wiele więcej niż to, co widać na zewnątrz: spojrzenie miłości, którego potrzebuje
(„Deus caritas est”, 18).

ks. Dariusz Kowalczyk

 

XXII Niedziela Zwykła – 28 sierpnia 2011 r.

Rzymskokatolicka Parafia pw. św. Anny w Wilanowie



KOMENTARZ NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA


XXII Niedziela Zwykła – 28 sierpnia 2011 r.

Rzeczywistość, na którą wskazuje Jezus, przeraziła św. Piotra. Nie chciał jej zaakceptować po tym, jak został wyróżniony za swoją postawę, i po tym, jak otrzymał „władzę kluczy”. Zapewne wyobrażał sobie swoją przyszłość upływającą w atmosferze chwały, u boku umiłowanego, podziwianego i czczonego przez rzesze Nauczyciela. Przecież był tym wybranym, na którym ma być budowane Królestwo niebieskie, a teraz okazuje się, że z jego marzeń pozostało jedynie poczucie zawodu.

Podobne do tej sytuacje przeżywamy w naszym życiu. Wyobrażamy sobie naszą przyszłość, wszystko na początku układa się dobrze, aż do momentu, w którym musimy skorygować nasze wyobrażenia. Mamy wtedy pretensje do Pana Boga, że nas krzywdzi i nie chce naszego szczęścia.

Dzieje się tak, ponieważ nie chcemy zaakceptować w naszym życiu woli Bożej, Jego planów, które ma wobec każdego z nas. Nie umiemy patrzeć na naszą rzeczywistość z perspektywy Boga – perspektywy zbawienia. Po cóż nam sukcesy i kariera, ulotna chwała i podziw ze strony innych, gdy zatracimy sens życia, samych siebie – szczęście wieczne!

Tak, nasze życie naznaczone jest krzyżem i tylko od nas zależy, czy poniesiemy go wraz z Chrystusem ku zmartwychwstaniu, czy też będzie on znakiem naszej ostatecznej porażki.

XXI Niedziela Zwykła – 21 sierpnia 2011 r.




KOMENTARZ NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA


XXI Niedziela Zwykła – 21 sierpnia 2011 r.

Odpowiedź Piotra na zadane apostołom pytanie była nie tylko kluczowa dla misji Chrystusa i początków tworzącego się Kościoła, ale jest nią nadal, także dla Kościoła w XXI w.

Wyznanie wiary w boskość Jezusa jest wyjątkowe nie tylko ze względu na jej nadprzyrodzony charakter, ale stało się momentem zwrotnym w pojmowaniu roli Mesjasza w historii zbawienia. Kiedy Jezus zapytał zgromadzonych przy nim apostołów, co sądzą o Nim ludzie, udzielone odpowiedzi nawiązywały do powszechnie przyjętych koncepcji politycznych, które można by streścić w jednym zdaniu: Mesjasz to ten, który wyzwoli Izraela i przyczyni się do jego panowania. Jedynie Piotr potrafił zdystansować się od panującej powszechnie opinii i powiedzieć to, co nakazywało mu serce, posłuszne natchnieniom Boga.

Współczesny świat funkcjonuje w oparciu o różne schematy, a na przestrzeni wieków powstało wiele opinii dotyczących Jezusa. Jednak fundamentalna dla Kościoła jest odpowiedź Piotra: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”.

I choć życie św. Piotra przebiegało różnymi drogami, miało swoje wzloty i upadki, momenty chwały i klęski, wierności i zdrady, to jednak zachował on wiarę w Chrystusa Zbawiciela.

„A wy za kogo Mnie uważacie?” To pytanie skierowane jest również do nas i każdy z nas sam musi udzielić na nie odpowiedzi – autentycznej, płynącej z głębi serca, a nie będącej powtarzaniem przekonań innych.

I tak jak św. Piotr musimy dochować jej wierności.

On przecież pokazał nam, jak pomimo ludzkiej słabości

pozostać wiernym tej najważniejszej prawdzie. Wiernym Chrystusowi
.




KOMENTARZ NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA XX Niedziela Zwykła – 14 sierpnia 2011 r.



Kontrowersyjna postawa Jezusa, a zwłaszcza słowa wypowiedziane do kobiety kananejskiej, zmuszają nas do głębszego zastanowienia się nad znaczeniem wydarzenia, które opisuje w dzisiejszej Ewangelii św. Mateusz.

Ignorowanie prośby kobiety zbolałej cierpieniem córki, stwierdzenie o wyłącznym posłannictwie do narodu wybranego

i wreszcie upokarzające porównanie do psów nie pasuje do naszego sposobu myślenia o Jezusie i jego zbawczej misji.

Zadziwiające jest, że Ten, który przyszedł leczyć nasze słabości i opatrywać rany, Ten, który pochylał się nad chorymi i cierpiącymi na różne dolegliwości, wydaje się być głuchy na prośbę matki, proszącej o uzdrowienie duchowe swojej córki.

Podobnie trudno pogodzić się ze stwierdzeniem Jezusa, że zbawienie jest zarezerwowane dla jednego narodu.

Przecież On sam polecił swoim apostołom, aby szli na cały świat i nauczali wszystkie narody!

Drastyczna aluzja do zwierząt domowych nie współgra ze świadectwem wypełniającego się właśnie proroctwa Izajasza, w którym Mesjasz ukazany jest jako Ten, który „nie złamie trzciny nadłamanej i nie zgasi tlącego się knotka”.

Uzdrowienie dziewczynki z opętania oraz uznanie dla wiary Kananejki ostatecznie przekonują nas o intencjach Zbawiciela.

Czemu więc służyło całe to zdarzenie i trudny, bolesny dialog?

Czytając uważnie Ewangelie, natrafimy także na inne fragmenty, w których Jezus swoją postawą i słowami prowokuje swoich rozmówców do głębszej refleksji nad postawą ich wiary. Jezus pragnie bowiem, aby uświadomili sobie jej wartość i konsekwencje, i by z pełną odpowiedzialnością dążyli do realizacji jej wymogów.

Aby zrozumieli, że wiara jest darem, który zobowiązuje do przemiany życia.

 

KOMENTARZ NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA XIX Niedziela Zwykła – 7 sierpnia 2011 r.



Obraz uczniów przeprawiających się w łodzi na drugą stronę jeziora podczas przeciwnego wiatru jest doskonałą ilustracją ludzkiego życia. Tak jak uczniowie w kruchej łodzi, miotani falami wzburzonego jeziora, tak my w naszym świecie, nieustannie poddawani jesteśmy wpływom ścierających się ideologii i opinii, walki między różnymi ugrupowaniami pragnącymi przekonać nas o słuszności głoszonych przez siebie poglądów, wreszcie nieustannemu konfliktowi pomiędzy dobrem i złem, które wszelkimi sposobami pragnie zaznaczyć swoją obecność.

I tak jak uczniowie lękamy się o przyszłość, widząc otaczające nas zewsząd zagrożenia. Wobec tylu sytuacji życiowych doświadczamy bezradności i bezsilności.

Jezus przychodzący po wodzie do zatrwożonych

uczniów nie tylko pokazuje im swoją władzę nad 

siłami natury, ale również władzę nad wszelkim

złem, nad tym wszystkim, co niesie zagrożenie.

Jezus udzielając pomocy uczniom, ukazuje

nieustanną troskę Boga o człowieka.

Zjednoczeni z Jezusem jesteśmy w stanie

przeciwstawić się złu, zapanować nad lękiem,

obawami i bezradnością, tak jak Piotr idący do 

swojego Mistrza po falach jeziora. Trzeba tylko 

wierzyć w nieskończoną miłość Boga i ufać Jego

niczym nieograniczonemu miłosierdziu.
.

 

XVII Niedziela Zwykła – 24 lipca 2011 r.



KOMENTARZ NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA


XVII Niedziela Zwykła

– 24 lipca 2011 r.

Co jest najważniejsze w moim życiu? Co ma dla mnie największą wartość? Dla czego lub dla kogo jestem gotowy poświęcić wszystko:

dla osób, które kocham, rodziny, kariery, majątku?

A może dla wszystkiego po trosze?

Przesłanie przypowieści o skarbie i drogocennej perle skłania nas

do postawienia takich pytań, do podjęcia refleksji nad tym, co jest celem moich pragnień i dążeń? Co nadaje sens mojemu życiu?

Szukając odpowiedzi na postawione pytania, musimy pamiętać, że Jezus przytacza te przypowieści, nauczając o „królestwie niebieskim”, co poniekąd sugeruje odpowiedź.

Czyżby więc Jezus namawiał nas do porzucenia najbliższych, zaniechania troski o własną przyszłość, odrzucenia możliwości polepszania warunków egzystencji?

Dla nielicznych, tych, którzy oddają się na wyłączną służbę Bogu i pragną żyć w czystości, posłuszeństwie i ubóstwie na pewno tak. Ponieważ takie otrzymali powołanie.

Co zatem z pozostałą rzeszą ludzi, którzy takiego daru nie otrzymali? Czy królestwo jest dla nich nieosiągalne? Zwłaszcza, że królestwo,

o którym naucza Jezus, i czego nie ukrywa, dotyczy przyszłości –

innego wymiaru naszego życia, a my przecież musimy zorganizować sobie w jakiś sposób naszą doczesność!

W przypowieści o skarbie zawiera się istota nauczania Jezusa. Jesteśmy bowiem jak ten szczęśliwy człowiek, który znalazł ukryty w ziemi skarb, ale aby go posiąść musi – za cenę wszystkiego, co do tego momentu udało mu się zgromadzić – nabyć teren, na którym go znalazł.

W tych przypowieściach pobrzmiewa echo obietnicy Jezusa: „Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość,

a to wszystko będzie wam dodane”.

KOMENTARZ NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA XVI Niedziela Zwykła – 17 lipca 2011 r.






Każdy z nas pragnie żyć w świecie idealnym, choć wiemy, że nie jest to możliwe. Pragniemy, aby ludzie wokół nas byli dobrzy i sprawiedliwi. Gorzej jest z naszą sprawiedliwością i dążeniem do dobra.

Być może właśnie dlatego Bóg dopuszcza zło, abyśmy docenili wagę dobra. Właśnie tę prawdę chce nam uzmysłowić Jezus w przypowieści o kąkolu.

Oczekiwanie na sąd ostateczny, w czasie którego dokona się oddzielenie dobra od zła, daje nam szansę na nawrócenie. Cóż by się bowiem stało, gdybyśmy nie mieli czasu na naprawienie zła, które popełniliśmy w naszym życiu? Strach o tym myśleć!

W przypowieściach o ziarnie gorczycy i o kwasie chlebowym otrzymujemy zapewnienie, że Królestwo Boże – królestwo dobra

i sprawiedliwości, choć wydaje się być niepozorne i niezauważalne,

ma w sobie przeogromną moc i jest zdolne przemienić całą naszą rzeczywistość. Że dobro w ostateczności zatriumfuje.

To jest nasza prawdziwa nadzieja i źródło motywacji do tego,

aby pomimo otaczającego nas zewsząd zła nie poddawać się mu

i każdego dnia starać się czynić dobro.

 

KOMENTARZ NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA XV Niedziela Zwykła – 10 lipca 2011 r.





Również i my możemy zapytać, dlaczego Jezus nauczał o królestwie Bożym w przypowieściach?

Czyżby rzeczywiście chciał, aby prawda objawienia pozostała zakryta dla wielu, a odsłonięta i wyjaśniona tylko nielicznym?

Czym zatem są przypowieści? Czyżby chodziło o jakiś tajemniczy sposób komunikowania prawd Bożych?

Takich pytań można by sformułować jeszcze bardzo wiele, jednakże zamiast komplikować nasze dociekanie, spróbujmy na to zagadnienie spojrzeć przez pryzmat Bożej ekonomii zbawienia, którą doskonale ilustruje przykład siewcy szczodrobliwie rzucającego ziarno.

W przypowieściach Jezus odwołuje się do rzeczywistości znanej z doświadczenia, aby przybliżyć prawdę o Bogu. Jego słowa i przykłady, którymi się posługuje, mają pobudzić naszą wyobraźnię. Tak jak poezja przekazują one więcej treści, niż mogą zawierać w sobie słowa zapisane na papierze.

Przypowieści są również swoistego rodzaju formą zaproszenia do zgłębiania Bożych prawd. Trzeba zatem podjąć trud ich poznania, wykazać dobrą wolę i otworzyć serce i umysł na ich przyjęcie. Przygotować glebę naszego życia, aby wrzucone w nią ziarno łaski Bożej wydało owoc stokrotny.