Jezus doskonale rozumie naszą naturę zranioną grzechem, którego skutki nosimy w sobie po dzisiejszy dzień. Tej prawdy doświadczamy każdego dnia. Chcemy dobra, którego nie potrafimy wykonać. Wiemy co należy czynić, ale tego nie robimy, bo jest w nas słabość paraliżująca naszą wolę. Tak ukazuje się kondycja naszej natury, która nie zawsze jest gotowa podążać za wiarą. Jezus przychodzi i próbuje nas wyswobodzić z tego umazania grzechem, które ogranicza nasze życiowe siły i nas pochłania. Pragnie rozniecić w naszych sercach i duszach ogień miłości mający moc pokonać zło grzechu. To zadanie Chrystus powierza swoim uczniom. Pragnie, abyśmy stali się żywymi pochodniami, które będą niosły Jego ogień. Takie zachowanie będzie budziło sprzeciw, powodując zamieszanie i podziały, które są konieczne, aby obnażyć grzech, nie odrzucając grzesznika.
ks. Maciej Czapliński

